Aikido Journal Home » Articles » Rozwój technik aikido od podstawowych do zaawansowanych Aiki News Japan

Rozwój technik aikido od podstawowych do zaawansowanych

Autor George Ledyard

Published Online

Tłumaczenie Maciej TJ Gostomski

Obszarem sporego zamieszania w aikido jest związek pomiędzy zaawansowaną praktyką, a podstawami technik. Obraz Morihei Ueshiby poruszającego się niezakłócenie pomiędzy napastnikami, którzy wydają się nie być nawet w stanie dotknąć go i zamiast tego fruwają w każdym kierunku niemal bez fizycznego z nim kontaktu, jest jednym z tych obrazów, które większość aikidoków widziała.

Interesujące jest, że w zasadzie nie ma zgodności co do tego, co tak właściwie O’Sensei, Założyciel Aikido, robił, kiedy prezentował publicznie swoje aikido. Wśród wielu różnych stylów aikido oraz wśród nawet większej liczby poszczególnych nauczycieli wielu z tych, którzy ćwiczyli bezpośrednio z samym Założycielem nie ma wspólnego poglądu na sprawy rozwoju Sztuki od jej podstaw do poziomu zaawansowanego, które to poglądy różnią się nieco pośród poszczególnych stylów i u każdego nauczyciela z osobna.

Dla niektórych nauczycieli zaawansowane aikido wygląda bardzo podobnie jak jego podstawy, po prostu jest płynniejsze, wymagające mniejszego wysiłku, płynące jak wartki strumień od techniki do techniki. Tutaj “zaawansowany” znaczy po prostu oznaczenie poziomu bezwysiłkowego rozluźnienia osiągniętego przez ćwiczącego, radzącego sobie z soczystymi atakami inicjowanymi przez partnera / przeciwnika. Ale jednocześnie wydaje się, że część z tych nauczycieli nie podejmuje wysiłku “pozbycia się formy”, tego, co Założyciel bez wątpienia osiągnął. Inni nauczyciele założyli, że Morihei w wieku lat osiemdziesięciu reprezentował kwintesencję aikido – i ci z kolei starają się powielać bezformowość charakteryzującą Założyciela pod koniec Jego kariery. Dla tychże nauczycieli ważniejsze jest wyczuwanie każdej zmiany energii, fizycznej czy psychicznej, u partnera niż rozwijanie dobrej, silnej fizycznej techniki. Niektórzy, po prawdzie, osądzają mocny fizyczny trening jako przeciwieństwo tego, co Założyciel zamierzał osiągnąć.

Problemem obu tych, tak różnych, podejść jest to, że aikido O’Sensei było procesem, który trwał aż do Jego śmierci. Ci, którzy próbują wybrać tylko jakiś konkretny okres czasu z życia Założyciela, podczas którego robił on „ortodoksyjne” aikido, nieuchronnie gubią zrozumienie podstaw, na których aikido danego okresu się opierało. Z własnego wyboru ignorują również wszystko, co Założyciel rozwinął po tym, wybranym przez nich, okresie, który przecież reprezentował często dziesięciolecia nieustannego treningu. I jest to bardziej kwestia osobistego wyboru niż jakiś szczególny powód.

Dla tych, którzy wybierają skok bezpośrednio na sam koniec kariery Założyciela i jego zaawansowaną, pozbawioną formy technikę obierają jako model dla swojej własnej praktyki, chcą zrozumieć Sztukę bez zrozumienia podstaw, na których cała ta budowla spoczywa. Niektórzy nauczyciele utrzymują, że nie trzeba na nowo odkrywać koła, że Założyciel większość opracował za nas, więc my już nie musimy. Ten argument mógłby „trzymać wodę” gdyby były jakieś tego przykłady w rzeczywistości. Ale jeszcze nie spotkałem nawet jednej osoby, która osiągnęłaby swój niezwykły poziom techniczny bez podstaw w bardzo ciężkim treningu fizycznym. Usiłowanie przekazania takiego rozumienia (Sztuki) swoim uczniom bez przeprowadzenia ich przez ten sam proces (poważnego treningu), jak wynika z mojego własnego doświadczenia, zawiodło kompletnie. Powód jest oczywisty, gdyż każdy skok jakościowy na wyższy poziom treningowy wydaje się być oparty na solidnych podstawach wynikających z dogłębnego zrozumienia poziomu poprzedniego. Ja sam musiałbym zobaczyć kogoś przeskakującego kolejne etapy i kroczącego bezpośrednio ku najwyższemu stopniowi zaawansowania z pominięciem koniecznych poprzedzających kroków bardziej mechanicznego i fizycznego procesu treningowego. Próby dokonania tego, na które się natknąłem, powodowały, że ruch u uczniów pozostawał niepełny, gubiono po drodze niezbędne elementy potrzebne do wykonania techniki na danym poziomie.

Chciałbym więc spróbować naszkicować to, co ja sam (na obecnym etapie mojego własnego treningu) widzę jako naturalny rozwój techniczny od podstaw jako zależny od dobrego, solidnego zrozumienia mechaniki pracy ciała – jak używać swojego własnego ruchu, aby rozwijać moc oraz jak łączyć ją z czyjąś mocą bez konfliktu, aż do poziomu zaawansowanego, który zależy bardziej od aiki jako interakcji poziomu fizycznego i energetycznego – punktu (etapu rozwoju), w którym Ciało jest kierowane Umysłem, technika staje się coraz mniej fizyczna, a bardziej staje się sprawą zasady (aiki) w ruchu. Powinno to pozwolić studentowi aikido dostrzec zależność pomiędzy różnymi etapami rozwoju od podstawowego do zaawansowanego. Ta zależność istnieje zarówno dla technik bez, jak i z bronią.

Pierwszy poziom treningu jest odkrywany poprzez techniki statyczne. Ten poziom techniki jest przeznaczony do rozwijania zrozumienia struktury. Jak czyjeś ciało pracuje, a jak pracuje ciało partnera? Jak można bezkonfliktowo poradzić sobie z czyjąś mocą? Aby przejść ten etap, ćwiczący musi zrozumieć mechanikę sztuki, ten tzw. element jiu-jutsu. Musi się nauczyć rozluźniać oraz zrozumieć podstawową „geometrię” techniki. W tym typie treningu zachęcamy partnera, aby był tak mocny jak potrafi, abyśmy mogli uzyskać informację zwrotną odnośnie naszego „zrozumienia” wyrażanego za pomocą naszej techniki.

Następny krok w rozwoju (nierzadko idący jednocześnie z tym pierwszym) to techniki wykonywane w ruchu. Skupiając się na umiejętnościach rozwijanych podczas treningu statycznego, trening w ruchu rozpoczyna naukę, jak operowanie przestrzenią (dystansem - ma-ai) oraz czasem (synchronizacja – de-ai) może służyć neutralizacji siły agresora. Silne centrum rozwijane treningiem statycznym staje się teraz ruchome, gdziekolwiek ćwiczący się znajduje i nawet będąc w ruchu to odczucie „centrum” utrzymuje. Na tym etapie nage pozwala uke inicjować atak i odbiera go używając swojego ruchu, aby się z nim „zgrać”. Energia ataku jest wtedy przekierowywana i wykorzystana przeciwko uke w celu założenia dźwigni lub też wytrącenia uke z równowagi i rzutu. To właśnie na tym etapie treningu ćwiczący zaczyna pracować nad tym, jak prowadzić energię bądź uwagę partnera. Kierowanie Ki przeciwnika jest jedną z cech charakterystycznych aikido.

Z bojowego punktu widzenia poprzedni poziom treningu jest ograniczony tym, że ceduje poważną część mocy na atakującego przez pozwalanie mu na decyzję jak i kiedy zaatakować. Wiedząc, że każdy człowiek ma określony czas reakcji, kiedy odbiera bodziec i kiedy może zareagować na to, co zobaczył (około pół sekundy dla większości ludzi), pozwalanie atakującemu na inicjatywę jest daniem mu poważnej przewagi. Jest to problem, gdyż: a) znaczy, że od samego początku techniki nage reaguje na uke i b) jeśli atakujący wybierze atak z mniejszą niż pełna mocą, jak np. zmyłki, może sprowokować nage do ruchu w sposób ułatwiający nagłą zmianę ataku, powodując w ten sposób, że rozpoczęta już technika nage staje się nieprawidłowa.

Tak więc następny poziom techniczny zmienia osobę inicjatora (ataku). Nage już po prostu nie przyjmuje tego, cokolwiek uke uknuje. Nage użyje swojego ruchu, aby wymusić niejako reakcję uke, ale w momencie, który sam wybierze. Jeśli nage zamyka ma-ai (dystans) z uke, osiągnie punkt, w którym uke MUSI albo zaatakować albo… wycofać się. Jeśli nie wykona żadnej z tych dwóch opcji, pozostanie otwarty na uderzenie przez nage. Ponieważ to nage decyduje kiedy przekracza punkt ma-ai i osiąga dystans „krytyczny”, nie ma czegoś takiego, jak „czas reakcji”, ponieważ wie, KIEDY uke musi się zaangażować. Jest to bardzo ważne w rozwoju efektywności techniki i musi być studiowane uważnie. Różnica pomiędzy tym etapem, a ostatnim jest taka, że w etapie ostatnim nage pozwala uke na inicjację i wtedy, poprzez swój ruch, prowadzi jego „uwagę”. Na tym poziomie technicznym (nage) przejmuje kontrolę nad czasem manipulując przestrzenią, a to z kolei powoduje, że rozważanie pojęć „szybko i wolno” staje się nieistotne. Ćwiczący, zaczynając kontrolować kwestie związane z synchronizacją i przestrzenią, zaczyna jednocześnie operować niejako „poza czasem”.

Co się dzieje do tego momentu w rozwoju na tych poziomach to to, że technika staje się coraz mniej fizyczna, gdy zasady dotyczące przestrzeni i czasu użyte są do kształtowania ruchu atakującego. Na kolejnym poziomie technicznym nage nie tylko prowokuje ruch uke, ale także używa mniej energii kierując reakcją uke. Na tym etapie praktyki atakujący kończy prawie zupełnie bezwolnie odpowiadając na (inicjującego atak) nage. Nage kontroluje jego (uke) akcje jeszcze zanim się te pojawią. Technika wydaje się być lżejsza, a jednocześnie bardziej „energetyczna” niż siłowa i fizyczna, chociaż jest całkiem możliwe wykonać ją bardzo mocno, jeśli ktoś tak zdecyduje. Osiąga się to poprzez przestrzeganie zasad jako atemi waza raczej, niż poprzez rzuty czy dźwignie. Można tą drogą wytworzyć całkiem eksplozywną i efektywną technikę bojową. W praktyce, oczywiście, atemi waza nie jest aplikowane w celu zranienia czy uszkodzenia uke. Raczej już jest to droga wykorzystania potencjalnie wybuchowej energii do uzyskania pożądanej reakcji uke. Może służyć do rozproszenia jego uwagi i odwrócenia jej od tego obszaru ciała, na który technika jest właśnie aplikowana (w przypadku dźwigni) lub też może być użyta do odwrócenia jego uwagi w celu umożliwienia sobie wejścia bez narażenia się na uderzenie. Innymi słowy, na tym poziomie technicznym atemi służy do kierowania uwagi lub energii partnera na to, co chcemy, by widział, a odwrócenia jej od tego, czego widzieć nie ma.

Kiedy ten poziom zostanie już osiągnięty, często nie ma nawet kontaktu fizycznego poprzedzającego „rzut”. Technika, która (wykonywana) była w swojej podstawowej formie z uchwytu któregoś rodzaju, teraz jest tak zsynchronizowana, że do uchwytu nie dochodzi. Może, bądź nie, wystąpić zamiar uchwytu, ale technika osiągnęła stan, w którym atak partnera jest sprowokowany przez nage, następnie poprzez kierowanie uwagą partnera i odkrywanie jego otwarć (suki), nage zyskuje kontrolę nad centrum uke bez prowadzenia go fizycznie, a raczej poprzez stwarzanie sytuacji, w której atakujący rusza się tak, jak chce nage. Atemi, które jest zadawane w miejsce, które uke musi zająć, jeśli ma skończyć atak, spowoduje złamanie przez uke własnego balansu w celu uniknięcia uderzenia.

Kiedy ten poziom zostanie już osiągnięty, technika operuje poprzez czystą zasadę (aiki) raczej, niż czynniki fizyczne, które tworzą technikę na poziomie podstawowym. Technika taka jak ryote-tori tenchi-nage ilustruje zasadę „rozdzielania” (przyp. tłum.: „rozdzierania” raczej…) energii (fizycznej lub mentalnej) partnera. Kiedy w końcu dochodzi do pełnego energii wyrażenia (tej techniki), atak ryote-tori nie jest nawet wymagany. Po prawdzie – tenchi-nage może być wykonane przeciwko frontalnemu kopnięciu na przykład. Z tenchi mamy do czynienia, gdy uwaga atakującego jest odwrócona od pierwotnego celu i przekierowana w sposób pozwalający nage na wejście bez narażenia się na cios. Ale to przejawienie się „zasady rozdzielania” nie może być osiągnięte bez gruntownego zrozumienia podstaw fizycznego wykonania techniki. Nie może być to pominięte.

Kiedy technika jest prezentowana studentom w ten właśnie sposób, od elementarnej, fizycznej, statycznej wersji do pełnej energii, płynnej wersji zaawansowanej, wtedy to wspomagamy uczniów w zrozumieniu zarówno skąd dana technika się wzięła oraz jak można ją rozwijać. To z kolei służy demistyfikacji „magii” technik zaawansowanych, skoro można zasady (uniwersalne) rozłożyć na czynniki pierwsze i ich nauczać, ale jednocześnie jasno pokazuje, jakie elementy są zasadnicze we wprowadzaniu podstaw techniki zanim ruch w kierunku bardziej wyszukanej wersji może być wprowadzany. Każdy poziom wymaga zrozumienia poziomu poprzedniego. Możliwe, że ten typ metodologii pozwoli większej liczbie studentów osiągnąć najwyższy poziom tej Sztuki stworzonej dla nas przez Założyciela Aikido.