Aikido Journal Home » Interviews » Wywiad z Seiichi Sugano Aiki News Japan

Wywiad z Seiichi Sugano

Available Languages:

Autor Fuyuo Nanaura and Stanley Pranin

Aikido Journal #112 (1997)

Tłumaczenie (dedykuję Maćkowi): Maciej TJ Gostomski

Seiichi Sugano, 8 dan Aikikai
Urodzony w 1939r. W Otaru, Hokkaido, Seiichi Sugano wstąpił w szeregi Aikikai w 1951r., rok później zostając uchi-deshi. Przeprowadził się do Australii w 1965r., aby nauczać aikido i był jednym z pionierów rozpowszechniających tę sztukę poza granicami (Australii), podróżując do Nowej Zelandii, Belgii i innych krajów europejskich. Obecnie 8 dan, shihan Sugano naucza wraz z Yoshimitsu Yamada w Aikikai Nowy York.


AJ: Sensei Sugano, jak zacząłeś przygodę z aikido?

Zanim odkryłem aikido, ćwiczyłem judo. Interesowało mnie budo i przypadkiem zobaczyłem pewien artykuł w jakimś magazynie. Miałem wtedy około 18 lat, więc zamiast iść na studia, wstąpiłem do dojo. Około roku później przyjęto mnie jako uchideshi.

Jakieś szczególne wspomnienia starego Wakamatsu-cho do?

Obecny Doshu (Kisshomaru Ueshiba) był jedną z pierwszych osób, które tam spotkałem. Miejsce to miało specyficzną atmosferę dojo w starym stylu - dość różną od dzisiejszych dojo. Przez większość czasu byli tam tylko O’Sensei i Doshu. Koichi Tohei był szefem instruktorów. Popołudniami uczyli nas ludzie tacy jak Sadateru Arikawa, Hiroshi Tada and Shigenobu Okumura. Kilka lat później również Saito sensei zaczął przyjeżdżać z Iwamy, aby nauczać w niedziele.

Uczestniczyleś w treningach Saito sensei?

Oczywiście. Uchideshi uczestniczyli we wszystkich treningach. Żaden z nas nigdy nawet nie pomyślał, żeby nie pojawić się na treningu. Praktycznie z samej definicji bycie uchideshi znaczyło, że gdy odbywał się trening, my ćwiczyliśmy.

Inaczej, niż obecnie, co nie?

Nie sądzę, aby w dzisiejszych czasach byli jacyś prawdziwi uchideshi ! (hehehe)

Jaki nauczyciel miał na Ciebie największy wpływ?

Dla mnie O’Sensei to był zenit. Mój trening poświęcony był w całości dążeniu do tego szczytu.

Kto jeszcze w tym czasie był w dojo?

Kazuo Chiba przyszedł około roku przede mną. Nobuyoshi Tamura i Yoshimitsu Yamada byli moimi seniorami. Mitsugi Saotome pojawił się w rok po mnie, (a także) Yutaka Kurita, który obecnie jest w Meksyku, oraz Yasuo Kobayashi. Katsuaki Asai mieszkał naprzeciwko dojo i było jeszcze paru innych nie-uchideshi, którzy nonstop przebywali w dojo.

Czy masz jakieś szczególnie barwne wspomnienia dotyczące osób nauczających w tamtych dniach?

Mój umysł był całkowicie skupiony na aikido więc nie byłem specjalnie świadomy, jak wysoki poziom prezentowali nauczyciele wokół mnie ani jakie stosunki interpersonalne miały miejsce w dojo. Byłem zbyt zajęty po prostu próbując ćwiczyć aikido.

Ludzie, którzy obecnie sami stali się nauczycielami często wspominają nauczycieli takich, jak Koichi Tohei i Seigo Yamaguchi. Jakie byly Twoje wrażenia (odnośnie wspomnianych wcześniej)?

Yamaguchi sensei naprawdę lubił mówić. Kiedy już cię trzymał, naprawdę ciężko było mu uciec! [śmiech] Tak właściwie, gdy ja zostałem uchideshi, on już wyjechał do Birmy i wrócił dopiero rok czy dwa później. On i Tohei sensei byli jak olej i woda. Yamaguchi sensei miał bardzo silną osobowość. Trudno bylo załapać jego techniki – były one zupełnie różne od (technik) innych nauczycieli – czy też ogarnąć istotę tego, co robił. Nauczanie Tohei sensei uległo wpływom Tempukai i było łatwiejsze do naśladowania, prawdopodobnie dlatego, że program Tempukai wywodził się z yogi.

Dlaczego zdecydowałeś się na zostanie uchi-deshi?

Chciałem robić wyłącznie aikido. Nie miałem zamiaru zostawać nauczycielem ani nic w tym stylu. Po prostu chciałem ćwiczyć.

Zacząłeś aikido zaraz po ukończeniu szkoły średniej. Czy miałeś kiedykolwiek inny zawód czy zajęcie?

Nie, nie miałem. Zaraz po wstąpieniu w szeregi Aikikai moi rodzice ucięli moje kieszonkowe, więc miałem kilka zajęć na część etatu, ale poza tym robiłem tylko aikido.

Znalazłeś więc zatrudnienie w Aikikai, które kontynuujesz do dzisiaj?

Dawne Aikikai Hombu Dojo z Kisshomaru Ueshiba, Założyciel siedzący
w środku. Sugano stoi czwarty od lewej, ok. 1961r.
Cóż, nie wiem, czy można to nazwać „zatrudnieniem” (hehehe). Byli na tyle mili, żeby mnie żywić. Często jadałem z rodziną Doshu. Myślę, że żona Doshu miała ciężką pracę próbując wyżywić wszystkich tych młodych uchideshi pętających się wtedy wokoło. Żywiła nas i dawała nam nieco kieszonkowego i ogólnie dobrze o nas dbała.

Jak wyglądało życie uchideshi?

Caly dzień spędzałem w dojo. Nic tylko trening i trening. Później zaczęli mnie wysyłać nauczać (poza Hombu). Aikido dopiero zaczynało bywać nauczane w różnych miejscach poza głównym dojo i chodziłem nauczać na uniwersytetach, w kwaterze Japońskich Sił Obronnych oraz w kilku amerykańskich bazach wojskowych wokół Tokio, gdzie dość interesująco spędzałem czas.

Wątpię, czy (wtedy) wielu ludzi w amerykańskim wojsku widziało przedtem aikido. Czy kiedykolwiek próbowali testować Twoje aikido aby zobaczyć, czy faktycznie działa?

Pewnie, cały czas. Zwykle atakowali mnie od tyłu podczas zajęć oraz zasadzali się na mnie, gdy szedłem ulicą. Ale nie było w tym żadnej złośliwej intencji. Chodzenie do tych baz wojskowych było ogromną zabawą ponieważ było to tak, jakbym nagle wszedł do USA. Ciężko było uwierzyć, że wciąż jesteśmy w Japonii. Yoshimitsu Yamada i ja często tam chodziliśmy.

Jakie treningi prowadziliście tam?

W sumie zupełnie podobne do tego, co robię obecnie.

Naprawdę? A ja słyszałem, że czasami bywało ostro i dziko.

Tak naprawdę niewiele szczegółów pamiętam [śmiech]. Niektórzy ludzie lubują się w rozpamiętywaniu przeszłości i opowiadaniu jak to ciężko ćwiczyliśmy wówczas, ale mnie osobiście specjalnie nie interesuje przeszłość. Czuję, że wielu studentów poza Japonią ćwiczy obecnie równie ciężko z podobnym, jak nie większym entuzjazmem i pilnością. Ale z drugiej strony – ja sam mieszkam za granicą, więc tak naprawdę nie wiem, jak obecnie wyglądają sprawy w Japonii.

Patrząc na obecnie aktywnych nauczycieli aikido, daje się zauważyć znaczące różnice pomiędzy tymi, którzy byli uchideshi pod opieką Założyciela, a tymi, którzy przyszli później, kiedy (Morihei Ueshiba) już odszedł.

Zgadzam się. Kiedy obecnie jadę do Japonii, czuję się jakbym przebywał pomiędzy kompletnie odmienioną rasą ludzi, których sposób myślenia wydaje się całkowicie różny (od mojego). Albo może to ja się aż tak zmieniłem…

Co jest aż tak różne?

Wielu z tych ćwiczących aikido w dawnych czasach zrezygnowalo z wyższego wykształcenia poświęcając się zgłębianiu aikido. Obecnie wielu nauczycieli wpierw kończy college, a dopiero później wstępuje do dojo prawie jakby rozpoczynając zawodową karierę. Odczucie jest kompletnie inne. Są również, oczywiście, różnice pokoleniowe, więc nieuniknione jest, że teraźniejszość różni się od przeszłości. Obecnie jest mnóstwo różnych grup aikido i wiele różnych sposobów myślenia o aikido, ale w tamtych czasach aikido równało się O’Sensei. To jedna z różnic pomiędzy wtedy, a teraz. Ci, którzy wyjechali nauczać za granicę, pojechali z zamiarem nauczania aikido O’Sensei. Nawet teraz poza Japonią wciąż jeszcze można odczuć, że aikido i Morihei Ueshiba to jedno i to samo, chociaż prawdopodobnie nieuniknione jest, że i to odczucie stopniowo zaniknie.

Często słyszałem, że wielu uchideshi wypracowało swoje własne, unikalne metody treningowe; Mitsunari Kanai, na przykład, zwykł był w tajemnicy ćwiczyć uderzanie i kopanie makiwary (pokryty trawą lub obwiązany liną przyrząd używany w treningu karate).

Tak, akurat jedna stała sobie za dojo.

A co z szukaniem okazji do sprawdzenia swoich umiejętności “na mieście”?

Słyszy się czasem takie historie, ale mają one tendencje do zmieniania się wraz z każdym kolejnym opowiadaniem, nieprawdaż? Jak w tej dziecięcej zabawie, gdy szepczemy komuś do ucha zdanie, które następnie wyszeptane jest kolejnej osobie i gdy słyszy je 10-ta osoba, zdanie dokumentnie różni się od oryginalnego. Są w różnych książkach i magazynach opowiadania o O’Sensei, w które raczej ciężko uwierzyć.

Czy również wypracowałeś swoje metody treningowe?

Nie, po prostu regularny trening, chociaż przez długi czas ćwiczyłem również strzelanie do celu. Był taki karabinek, którego dość często używałem w pobliżu parku Korakuen.

(The full article is available for subscribers.)

Subscription Required

To read this article in its entirety please login below or if you are not a subscriber click here to subscribe.

Username:
Password:
Remember my login information.